W przestrzeni publicznej pojawiły się komentarze dotyczące sytuacji finansowej Miasta Kostrzyn nad Odrą. To dobrze. O budżecie miasta warto rozmawiać, ponieważ dotyczy on pieniędzy wszystkich mieszkańców oraz kierunków rozwoju naszej wspólnoty samorządowej.
Nie zamierzam polemizować z oceną polityki inwestycyjnej miasta. Jestem przekonana, że dyskusja o tym, czy inwestycji powinno być więcej, czy powinny być realizowane szybciej albo w innych obszarach, jest potrzebna i stanowi naturalny element samorządowej debaty. Sama uważam, że budżet miasta co do zasady nie jest od gromadzenia środków finansowych. Powinien przede wszystkim służyć realizacji zadań publicznych oraz odpowiadać na potrzeby mieszkańców.
Jest jednak jeden warunek prowadzenia takiej dyskusji – musi ona opierać się na faktach, obowiązujących dokumentach oraz prawidłowym rozumieniu podstawowych pojęć z zakresu finansów publicznych. Tylko wtedy mieszkańcy mogą wyrobić sobie własną opinię na podstawie rzetelnych informacji.
W przestrzeni publicznej pojawiło się kilka tez, które – w trosce o jakość debaty – wymagają doprecyzowania.
Pierwszą z nich jest stwierdzenie, że planowana przez Miasto nadwyżka operacyjna na poziomie około 5% jest wartością „zalecaną”. Nie istnieje jednak żaden przepis prawa, stanowisko Ministerstwa Finansów, Regionalnych Izb Obrachunkowych ani inny powszechnie obowiązujący dokument określający właściwy procent nadwyżki operacyjnej dla wszystkich jednostek samorządu terytorialnego. Wysokość nadwyżki operacyjnej jest zawsze wynikiem indywidualnej sytuacji finansowej danej gminy, jej planów inwestycyjnych, poziomu zadłużenia oraz przyjętej strategii finansowej. Wskazane 5% było założeniem przyjętym przez Miasto na etapie planowania budżetu, a nie obowiązującym standardem.
Warto przy tym przypomnieć, że ustawodawca nie traktuje nadwyżki operacyjnej jako przypadkowego wskaźnika. Zgodnie z art. 242 ustawy o finansach publicznych jednostka samorządu terytorialnego ma obowiązek planować i wykonywać budżet w sposób zapewniający równowagę części bieżącej. Oznacza to, że wydatki bieżące co do zasady nie mogą przewyższać dochodów bieżących. Dodatnia nadwyżka operacyjna nie jest więc przejawem „gromadzenia pieniędzy”, lecz jednym z podstawowych wyznaczników stabilności finansowej samorządu oraz jego zdolności do finansowania inwestycji, pozyskiwania środków zewnętrznych i zachowania bezpieczeństwa finansowego w kolejnych latach.
Kolejną kwestią jest pominięcie podstawowego dokumentu planistycznego, jakim jest Wieloletnia Prognoza Finansowa. Pojawiło się stwierdzenie, że utrzymywanie wysokiej nadwyżki operacyjnej miałoby sens wyłącznie wtedy, gdyby przed miastem stały duże inwestycje. Tymczasem obowiązująca Wieloletnia Prognoza Finansowa przewiduje realizację przedsięwzięć inwestycyjnych o wartości kilkudziesięciu milionów złotych w kolejnych latach. To właśnie WPF pokazuje kierunki rozwoju miasta, źródła finansowania przedsięwzięć wieloletnich oraz skutki podejmowanych decyzji budżetowych w perspektywie kilku lat. Pomijanie tego dokumentu prowadzi do niepełnego obrazu sytuacji finansowej miasta.
Pojawiła się również teza, że wysoka nadwyżka operacyjna powstała głównie wskutek unieważnionych przetargów i niezrealizowanych inwestycji. Twierdzenie takie nie zostało poparte żadnymi danymi. Analiza wykonania budżetu pokazuje natomiast, że niezrealizowane zadania inwestycyjne stanowiły jedynie marginalną część planu inwestycyjnego. Część przedsięwzięć była przesuwana na kolejne lata budżetowe zgodnie z harmonogramami realizacji, procedurami przetargowymi czy zasadami rozliczania środków zewnętrznych. Jest to normalny element procesu inwestycyjnego, przewidziany przez ustawę o finansach publicznych i odzwierciedlony zarówno w budżecie, jak i w Wieloletniej Prognozie Finansowej. Nie oznacza rezygnacji z inwestycji ani nie świadczy o nieprawidłowościach w zarządzaniu.
Co więcej, gdyby przyjąć tok tego rozumowania, należałoby wykazać, że niezrealizowane inwestycje odpowiadały za znaczną część planowanych wydatków majątkowych. Dane budżetowe tego nie potwierdzają. Przeciwnie – zdecydowana większość zaplanowanych przedsięwzięć została zrealizowana lub jest realizowana zgodnie z przyjętymi harmonogramami.
Najistotniejsza nieścisłość dotyczy jednak samego pojęcia nadwyżki operacyjnej. Jest ona różnicą pomiędzy dochodami bieżącymi a wydatkami bieżącymi. Nie tworzą jej ani wydatki inwestycyjne, ani unieważnione przetargi dotyczące zadań majątkowych. Są to odrębne kategorie budżetowe wynikające wprost z ustawy o finansach publicznych. Podobnie sprzedaż nieruchomości stanowi dochód majątkowy i również nie wpływa na wysokość nadwyżki operacyjnej. Łączenie tych pojęć prowadzi do błędnych wniosków dotyczących rzeczywistej kondycji finansowej samorządu.
Warto również odnieść się do przywołanego porównania, zgodnie z którym pozostawienie 100 złotych w portfelu świadczy o nieumiejętności ich zainwestowania. Jest to chwytliwa metafora, ale nie oddaje specyfiki finansów publicznych.
Budżet miasta nie jest domowym portfelem ani rachunkiem przedsiębiorcy. Samorząd odpowiada nie tylko za realizację inwestycji, lecz również za ich późniejsze utrzymanie, finansowanie usług publicznych, zabezpieczenie wkładu własnego do projektów współfinansowanych ze środków zewnętrznych oraz zachowanie stabilności finansowej w kolejnych latach. Każda nowa inwestycja oznacza nie tylko koszt jej budowy, ale również przyszłe wydatki na utrzymanie infrastruktury, remonty, energię, wynagrodzenia czy zapewnienie mieszkańcom odpowiedniej jakości usług.
Podczas debaty nad wykonaniem budżetu powiedziałam, że budżet miasta nie jest konkursem na najszybciej wydane pieniądze. Podtrzymuję te słowa. Jednocześnie równie mocno podkreślam, że budżet nie jest miejscem do gromadzenia środków dla samego ich gromadzenia. Odpowiedzialna polityka finansowa polega na znalezieniu równowagi pomiędzy realizacją bieżących potrzeb mieszkańców a zapewnieniem możliwości finansowania rozwoju miasta również w przyszłości.
Każdą decyzję inwestycyjną należy oceniać nie tylko przez pryzmat tego, czy stać nas na jej realizację dzisiaj, ale również tego, czy będzie nas stać na jej utrzymanie oraz finansowanie kolejnych potrzeb mieszkańców za pięć, dziesięć czy piętnaście lat. Temu właśnie służy Wieloletnia Prognoza Finansowa. Nie jest dokumentem sporządzanym wyłącznie po to, aby wypełnić obowiązek ustawowy. Jest narzędziem odpowiedzialnego planowania rozwoju miasta oraz oceny skutków decyzji podejmowanych dzisiaj dla kolejnych budżetów.
Budżet samorządu nie jest również własnością jednej kadencji ani jednego burmistrza. Jest zobowiązaniem wobec całej wspólnoty samorządowej oraz osób, które będą zarządzały miastem również w przyszłości. Warto więc postawić sobie pytanie, z jakim budżetem chciałby rozpoczynać pracę każdy przyszły burmistrz – niezależnie od tego, kto nim będzie. Czy z budżetem, w którym wydano wszystkie dostępne środki, ograniczając możliwość podejmowania nowych przedsięwzięć? Czy z budżetem zapewniającym stabilność finansową, zdolność inwestycyjną i możliwość realizacji własnego programu? Odpowiedź wydaje się oczywista.
Na zakończenie chciałabym podkreślić jedno. Dyskutujmy o polityce inwestycyjnej miasta. Dyskutujmy o priorytetach, tempie rozwoju i kierunkach wydatkowania środków publicznych. To jest istota samorządu i naturalny element demokratycznej debaty.
Nie zmieniajmy jednak znaczenia pojęć ekonomicznych i nie pomijajmy dokumentów, na których opiera się gospodarka finansowa miasta. Tylko wtedy mieszkańcy mogą wyciągać własne wnioski w oparciu o rzetelne informacje, a nie uproszczenia.
Dobrze zarządzane finanse publiczne pozostawiają kolejnym władzom nie problem do rozwiązania, lecz możliwości do wykorzystania. Tego właśnie powinni oczekiwać mieszkańcy od odpowiedzialnie prowadzonego budżetu miasta.
Bo o budżecie miasta warto rozmawiać. Warto jednak rozmawiać precyzyjnie.
Mirella Ławońska
Skarbnik Miasta Kostrzyn nad Odrą













